Prawie wszyscy zastanawiamy się nad Paradoksem. Skąd on się bierze, kogo najszybciej łapie w swe sidła, po co jest i, wreszcie, jaka jest jego natura. Choć to ostatnie pytanie raczej nie jest najszczęśliwsze. W końcu Paradoks jest paradoksalny z definicji.
Ja sądzę, że najważniejsze w tym przypadku jest pytanie o przyczynę. I chyba mam na nie odpowiedź.
Wypływa ona z hipotezy, którą na początku XX wieku postawił Gödel, stwierdzając pośrednio, że każdy system spójny nie może być zupełny, a każdy system zupełny nie może być spójny. Tu tkwi klucz do Paradoksu. Styka się z nim Technokracja lansująca swój zupełny system, dla którego problemem nie do obejścia wydaje się być istnienie duszy. Stykamy się z nim my ze swoimi spójnymi systemami, które, zupełnie jak katolicyzm, co rusz docierają do własnych granic. Gdy je przekraczamy nie znajdujemy wystarczającego wyjaśnienia dla Rzeczywistości i ulegamy. Nigdy z tym nie wygramy. Nie my stworzyliśmy Rzeczywistość i nie nam dane będzie ją poznać. Jej pojęcie przekracza nasze możliwości rozumowania.
Chyba, że Rzeczywistość nie została stworzona i jest wyłącznie projekcją woli każdego bytu. A to już zupełnie inna sprawa.
[mall;04.X.2004]