"Liber Logaeth" to z całą pewnością nie jest najważniejsza księga dla naszych wierzących przyjaciół. Ważniejsze są Koran, Biblia i Zohar. Mimo to ma ona ogromne znaczenie. Dlaczego?- zapytacie. Odpowiedź nie jest oczywista, ale za to banalna. Dzięki "Liber Logaeth" można doznać oświecenia. Tak. Oświecenia. I to oświecenia w jak najświętszym tego słowa znaczeniu.
Napisali ją w latach 1582-1587 znamienici hermetyk John Dee i chórzysta Edward Kelly, którzy w sobie tylko znany sposób zdołali porozumieć się z aniołami. Jak tego dokonali? Tego do dziś nikt nie wie, a jeśli wie, to zatrzymuje tę tajemnicę dla siebie. Aniołowie mówili w swoim języku, który nazywany jest od dawna językiem Enocha, a który to język miał służyć do tworzenia Rzeczywistości. Oczywistym więc jest, że jego poznanie daje ogromne możliwości. Niestety Dee i Kelly nie zdołali zapisać zbyt dużo słów w tym potężnym języku tworzenia. W chwili obecnej większą wartość wydaje się mieć spis imion anielskich. Każde z nich, a jest ich 95, składa się z macierzy o 7 wierszach i tyluż kolumnach. Chórzyści, którzy mają własny, prawidłowy egzemplarz "Liber Logaeth", mogą nawiązać kontakt z aniołem. Trudno powiedzieć jak wygląda rozmowa z tą umbralną istotą, zważywszy na niską znajomość języka Enocha. Generalnie słowa tworzy się przez podawanie współrzędnych. Ich odczytanie i właściwa interpretacja są jednak najtrudniejsze do zrealizowania, trudniejsze nawet niż skontaktowanie z aniołem. Niektórzy wierzą, że dzięki tej księdze mogą poznać twórcę Rzeczywistości.
Na razie wiem jedynie, że z "Liber Logaeth" korzystają najznamienitsi chórzyści w chwilach największego kryzysu. Czy ktoś jeszcze ma "Liber Logaeth"? Na pewno hermetycy. Oni mają wszystko. Nam nie pozostaje nic innego, jak tylko wykraść słownik języka Enocha i spróbować nauczyć go komputery trinarne.
[mall; 14.X.2004]
23/2/2009, 13-53-51
abirato
pięknie napisane !