Evaristo- Notatka (18:35 18 06 2002)
Mijam kolejną stację. Przedział jest pusty. Za oknem ciemna pustka. Wagon, w którym jest mój przedział trzeszczy niczym stary dliżans. Jednak nikt nie zwraca uwagi na dźwięk. Wszyscy patrzą się na mojego towarzysza podróży- czarny Aborygen, ze skórą z kangura na wysokości pasa, z bumerangiem i przebitym kością nosem. Nic nie mówił całą drogę.
- Pamiętaj co Ci mówiłem młodzieńcze. - Ale o co chodzi? - Pamiętaj.
Wtedy się obudziłem w środku dnia. Leżałem na podłodze- lewa ręka we krwi, jakaś gumka uciskająca mi ramię i strzykawka. Takie są suche fakty. Potem zobaczyłem, na etykiecie ampułki, że ktoś szprycował mnie lekami przeciwbólowymi. Nie pamiętam nazw, bo z przerażenia wszystko zniszczyłem. Owinąłem sobie ślad bandażem i wyjechałem z Madrytu.
Mija trzecia godzina jazdy pociągiem. Jadę w głąb kraju. Mam około 200 euro na wydatki -jogurty-kawa-trawka-papier-ołówki. Właśnie w tej kolejności.